wtorek, 26 kwietnia 2011

Znalazłem bloga o modzie dziewczęcia, które nie sprawia wrażenia świadomie noszącego odzież na grzbiecie. Tavi powiedziała, że ktoś podszedł do niej w szkole i powiedział, że w życiu by nie pomyślał, że Tavi ma w domu lustro. Czy coś takiego. Być może w przypadku autorki bloga, który właśnie obiega moją szkołę, również mamy do czynienia z geniuszem i nadzieją mody.
Bo jakie to kreatywne: kto by pomyślał, że na zwykłą, brzydką bluzkę można brzydko (zabieg celowy, wręcz artystyczny) naszyć brzydkie serca? Autorka widocznie lubi prowokować, bo zapytuje: założyłybyście coś takiego? Wszyscy trzej komentujący mają coś do powiedzenia ale tylko jeden nie unika odpowiedzi.
Nie założyłby. Cykor.
Ja też przerabiam ubrania. A potem muszę wyrzucić.
W zoo trochę słabo, bo w niewielkich odstępach czasu padła wspomniana już Aniela, oba najstarsze na świecie lamparty cejlońskie, ojciec Zoi - tygrys Andy i matka m.in. Zulusa i Amora - lwica Rosa. Oraz stary piżmowół. I jak chyba też. Nadal mamy dwa młode piżmowoły z Kopenhagi i jaka ze świerzbem. A propos świerzbu, nie widziałem ostatnio samca alfa w stadzie pawianów płaszczowych.
Nie wstawię zdjęcia tygrysa, bo co jak pomylę Andy'ego z Ratu?
Chciałem pokazać ładne zdjęcie pawiana z okresu jego świetności, ale straciłem cierpliwość
szukając.
Z dobrych rzeczy to jest już na tyle ciepło, że mogę sobie oglądać skrzydłoszposie na powietrzu. Nie pokażę jednak zdjęcia, bo raz, że nie mogę się zdecydować, na którym wygląda najlepiej, a dwa, że najpierw się muszę nauczyć, jak wstawiać takie duuuże zdjęcia.

sobota, 9 kwietnia 2011

Nie mogę się zabrać do robienia zdjęć, a bez nich trochę głupio pisać o ubraniach, które by na tych zdjęciach były, gdybym je zrobił.
Dlatego napiszę o szamponie.
Skończył mi się mój kiwi, więc poszedłem do Warusa nabyć nowy. Szukałem etykietki: włosy grube i sztywne w dotyku, bo taki efekt chciałbym uzyskać. Być może dlatego, że szukałem szamponu w spożywczym, nie znalazłem tego, po co poszedłem. Ale żeby nie wracać z pustymi rękami, kupiłem buteleczkę z nalepką: miękkie i cośtam cośtam. Więc bez sensu. A jeszcze musiałem się wracać od kasy bo prawie kupiłem szampon przeciwłupieżowy, co przy moim braku łupieżu byłoby nielogiczne.
Kto z was (hehe, z was, jakże licznych) urządził kiedyś imprezę? A kto w sobotę? Ludzie. W sobotę?! Piątek! Piątek to dzień na imprezę.
Jakby ktoś chciał mi kupić bluzę P&B by Alice, to niech się nie krępuje.
O, albo to.

niedziela, 3 kwietnia 2011

Czy to nie głupio że piszę po polsku?
Jak nikt tu nie wchodzi to się zniechęcam.
Tak czy srak,
byłem wczoraj w zoo i z nowości widziałem tragopana Temmincka. Dawno, dawno temu już takie mieliśmy lub mieliśmy je cały czas ale na zapleczu. Czy dawno, czy na zapleczu, zależy od tego, czy informację o nich znalazłem w kosztującej 20zł kronice, czy w spisie gatunków widniejącym w zestawieniu podmiotów, do którego dotarłem kilka lat temu.
Macie pytania, wątpliwości, chcecie jakieś zdjęcia - służę. Jestem naiwny, nikt mnie o nic nie poprosi przecież. Naiwny i pesymistycznie nastawiony.
Z piwnicy u babci do swojej nowej szafy przyniosłem dzisiaj dwie rzeczy, do których będę się przekonywał po raz drugi. Pierwsza to skórzana kurtka. Rok temu wydawała mi się za mała i sponiewierana, w tym podwinąłem rękawy, wywinąłem okropny kołnierz do środka i da się nosić, chociaż nie mogę ruszać rękami. Hehs. Przyniosłem też buty, żeby zrobić przyjemność tacie, który dawno temu przenosząc się do nowej szkoły został nazwany marica (pedał, to u nas rodzinne), bo nosił skarpetki z czerwonym słoneczkiem oraz buty na wysokim obcasie. Jak niemieccy narkomani z tamtych lat (źródło: Dzieci z Dworca Zoo). Ta para wysokocholewkowego obuwia to uwaga kowbojki z pomarańczowej skóry, a obcas ma zaledwie 5cm. Nie, nie założę ich, chyba że doczekam się przed końcem nadchodzącego tygodnia chociaż jednego obserwatora (wiec nie mam się co obawiać).
Przy kurtce kiedy wykopałem ją po raz pierwszy był breloczek ze złotych łańcuszków i seledynowych wstążeczek i kamyczków, bo nosił ją przede mną nasz rodzinny metal. Kurczę, nie wiem gdzie to cudo teraz jest.
Przyczepiłbym do przegrody nosowej.