sobota, 9 kwietnia 2011

Nie mogę się zabrać do robienia zdjęć, a bez nich trochę głupio pisać o ubraniach, które by na tych zdjęciach były, gdybym je zrobił.
Dlatego napiszę o szamponie.
Skończył mi się mój kiwi, więc poszedłem do Warusa nabyć nowy. Szukałem etykietki: włosy grube i sztywne w dotyku, bo taki efekt chciałbym uzyskać. Być może dlatego, że szukałem szamponu w spożywczym, nie znalazłem tego, po co poszedłem. Ale żeby nie wracać z pustymi rękami, kupiłem buteleczkę z nalepką: miękkie i cośtam cośtam. Więc bez sensu. A jeszcze musiałem się wracać od kasy bo prawie kupiłem szampon przeciwłupieżowy, co przy moim braku łupieżu byłoby nielogiczne.
Kto z was (hehe, z was, jakże licznych) urządził kiedyś imprezę? A kto w sobotę? Ludzie. W sobotę?! Piątek! Piątek to dzień na imprezę.
Jakby ktoś chciał mi kupić bluzę P&B by Alice, to niech się nie krępuje.
O, albo to.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz