Tak czy srak,
byłem wczoraj w zoo i z nowości widziałem tragopana Temmincka. Dawno, dawno temu już takie mieliśmy lub mieliśmy je cały czas ale na zapleczu. Czy dawno, czy na zapleczu, zależy od tego, czy informację o nich znalazłem w kosztującej 20zł kronice, czy w spisie gatunków widniejącym w zestawieniu podmiotów, do którego dotarłem kilka lat temu.
Macie pytania, wątpliwości, chcecie jakieś zdjęcia - służę. Jestem naiwny, nikt mnie o nic nie poprosi przecież. Naiwny i pesymistycznie nastawiony.
Z piwnicy u babci do swojej nowej szafy przyniosłem dzisiaj dwie rzeczy, do których będę się przekonywał po raz drugi. Pierwsza to skórzana kurtka. Rok temu wydawała mi się za mała i sponiewierana, w tym podwinąłem rękawy, wywinąłem okropny kołnierz do środka i da się nosić, chociaż nie mogę ruszać rękami. Hehs. Przyniosłem też buty, żeby zrobić przyjemność tacie, który dawno temu przenosząc się do nowej szkoły został nazwany marica (pedał, to u nas rodzinne), bo nosił skarpetki z czerwonym słoneczkiem oraz buty na wysokim obcasie. Jak niemieccy narkomani z tamtych lat (źródło: Dzieci z Dworca Zoo). Ta para wysokocholewkowego obuwia to uwaga kowbojki z pomarańczowej skóry, a obcas ma zaledwie 5cm. Nie, nie założę ich, chyba że doczekam się przed końcem nadchodzącego tygodnia chociaż jednego obserwatora (wiec nie mam się co obawiać).
Przy kurtce kiedy wykopałem ją po raz pierwszy był breloczek ze złotych łańcuszków i seledynowych wstążeczek i kamyczków, bo nosił ją przede mną nasz rodzinny metal. Kurczę, nie wiem gdzie to cudo teraz jest.
Przyczepiłbym do przegrody nosowej.
Kiedy skończą mi się tematy to wstawię zdjecie tych butów. Sam to czytam, sam się mogę z nich pośmiać.
OdpowiedzUsuń