niedziela, 6 stycznia 2013

Aplikacja odgłosy deszczu nie pomaga nawet, kiedy wybieram opcję z namiotem, dlatego mimo porażki wcześniej tego wieczoru, postanowiłem walczyć z bezsennością tutaj. Niestety, nie mam żadnych treści do przekazania, dlatego terapia może się okazać przykra i nieskuteczna. Płaczę ostatnio nad blogiem Tommy'ego Tona nie dlatego, że coś z nim jest nie tak, a mnie bardzo ta niedoskonałość razi, tylko dlatego, że wszystko tam jest takie piękne. Jeszcze może się okazać, że wyciągnę błędne i szkodliwe wnioski, bo kiedy tak patrzę, jak ludzie jeżdżący z jednego tygodnia mody na drugi łączą ze sobą elementy street i high fashion w taki nieprzewidywalny sposób (tak naprawdę po 20 stronach bloga wszystko zaczyna wyglądać znajomo i wtórnie) wpadam w dziwny nastrój, który prowokuje mnie do stawania przed lustrem w kalesonach, nieśmiertelnych (nie chcą umierać) butach uwaga DC i w rękawicach narciarskich, które mają mi być pomocne przy wieszaniu w piwnicy metalowych szafek w ramach świątecznego wypoczynku. To zdanie zrobiło się za długie, więc postanowiłem uciąć. Od początku. Kiedy po tym, jak naoglądam się obrazków z nierealnego świata pierwszych rzędów, staję przed lustrem w przypadkowym i roboczym zestawie, istnieje ryzyko, że stwierdzę, że naprawdę wszystko się wspaniale i oryginalnie komponuje. Zakładam wełniane skarpety na spodnie od piżamy i kaptur na głowę, bo mam brudne włosy i stwierdzam boże, jak pięknie.
 To oficjalne, nosorożce jawajskie na dobre wyniosły się z Wietnamu, ale niestety nie do żadnej sąsiedniej dżungli  tylko do krainy wiecznego wylegiwania się w chłodnym błocie. Grupa naukowców oddelegowana do określenia stanu populacji nosorożców znalazła tylko zwłoki pozbawione rogu. Nie ma się co łudzić, że garstka starych osobników, które wciąż jeszcze żyją w Indonezji, jest nadzieją na odratowanie gatunku. Nie jest. Kiedy przypominam sobie o nosorożcach, które są epilogiem historii własnego gatunku, wszystko, co robię, wydaje mi się takie błahe.  Z drugiej strony, kiedy tak sobie patrzę na ludzi zaledwie 4 lata ode mnie młodszych  albo ok, na siebie, stwierdzam, że nasz gatunek też ma problem.

1 komentarz:

  1. Dobrze, ze nie musze sie martwic, ze ktos to przeczyta, bo nie wiem, kiedy poprawie bledy. Na tablecie nie da sie pisac.

    OdpowiedzUsuń